piątek, 20 maja 2016

Bridezilla vol 3 - Zosia Samosia


Planowanie ślubu to wielka przyjemność i każda z nas marzy o tym dniu jako o dniu wyjątkowym. Każda ma własne wyobrażenie jak to ma wyglądać i własne dziecięce marzenia na temat oprawy wydarzenia. Ja wiedziałam od razu, że chcę żeby to było wesele pasujące do nas - naszej...no dobra może mojej osobowości i wizji. Nie to, że faceci wizji nie mają...ale jej nie mają i ot co. Kamila mało interesowało ( mało też interesuje teraz, bo stwierdza że on przygotowania zaczyna za miesiąc...) dyskutowanie na temat oprawy, dekoracji etc. Wydaję mi się, że to już jest taka babska rzecz i tyle. Jednak przy zastanawianiu się nad tym wszystkim nie wiedziałam już czego chcę w końcu. Ogrom inspiracji dostępnych na Pintereście nie pomógł wręcz zakłócił moje wizje...

Planowanie wesela za granicą jest ciężkie. W sensie gdy się mieszka za granicą, a pobiera w swej ojczyźnie. Załatwianie wszystkiego mejlowo i korespondencyjnie przysparzało mnie o mdłości. Biedna mama była nękana przeze mnie dzień i noc dopóki nie byłam pewna, że podpisała umowę o salę, zapytała o to co ja chciałam wiedzieć etc. Oczywiście przyszło mi do głowy skorzystanie z Wedding Plannera, tym bardziej, że nasi znajomi mają świetną agencję ślubną ( pozdro 666 DecorAmor - koniecznie ich sprawdźcie!). Jednak stwierdziłam, że zawsze chciałam dużo rzeczy zrobić sama. Zosia Samosia ! Marzyłam o byciu w pełnym poczuciu kontroli i sama zadbać o każdy szczegół. Więc tak i owak - stałam się szefem, a raczej szefową wszystkich szefowych!

Pamiętacie o tym jak wspominałam o przemiłym Panu na którego wydzierałam się w księgarni, bo nie był biegłym ekspertem w sprawie literatury ślubnej ? No więc chcąc nie chcąc po omacku wskazał mi najczęściej sprzedawane pozycje. Szybko zaopatrzyłam się w poradnik, żeby ogarnąć mniej więcej temat. Dobra decyzja , szkoda tylko, że dopiero wtedy zdałam sobie sprawę jak bardzo Polskie wesela różnią się od tych angielskich... Niemniej jednak fajnie wydany poradnik, podsunął mi kilka pomysłów i dla tych co planują i są Zosiami tak jak ja - Polecam !



Książka Carole Hamilton - pięknie wydana. Taka dziewczyńska po prostu. Fajne informacje o tym co powiedzieć w toastach, jak napisać przysięgę, na co zwrócić uwagę przy doborze swojej trupy.
Fajne czytadełko ! Polecam serdecznie - cena to 10 funtów.




Kolejną rzeczą było zaopatrzenie się w kalendarz, agendę, BIBLIĘ! W tej księdze zapisuję wszystkie swoje wydarzenia, frustracje i pomysły. Jest fajna, ale upatrzyłam sobie jeszcze jeden planer w Polsce, na który czekam i który troszkę bardziej przyda mi się do śledzenia kosztów. Niemniej jednak mimo, że wesele za rok, to cały planer już prawie mam zapisany pomysłami i wizjami.



No i kolejnymi narzędziami do załapania inspiracji i pomysłów na temat wesela jest PRASA drogie Panie. Prasa ślubna to szeroka gama najnowszych trendów. Suknie, dekoracje, porady. Świetne pomysły i piękne zdjęcia. Sama kilka inspiracji zaczerpnęłam z owej prasy, 




Jest tego tyle, że z motywem ślubnym o ile taki wybieramy może być ciężko... A do tego dochodzi internet... I tu mamy cały wachlarz możliwości i pomysłów. 

A wy jak postrzegacie organizowanie wszystkiego o własnych siłach?



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz